wtorek, 5 września 2017

PEELING DOBRY NA WSZYSTKO | PREZENT OD EVREE

Cześć kochane! Wiem, że teraz nadchodzi dla niektórych ciężki czas, a mianowicie czas szkoły, więc postanowiłam, że podzielę się z Wami opinią o produkcie, który dostałam w samym środku lata od firmy Evree. Firma wysłała do mnie wygładzający cukrowo-solny peeling do ciała. Idealne połaczenie drobinek cukru trzcinowego i soli jodowanej dogłębnie usuwa martwy naskórek, jednocześnie poprawiając krążenie i stymulując naturalne procesy regeneracji skóry. Producent pisze o rezultatach jakimi mają być:
 - wygładzenie skóry,
 -zwalczanie celulitu,
 - przywrócenie skórze zdrowego wyglądu.
Atutem jest dla mnie zapach peelingu, który uderzył mnie od momentu, kiedy go otworzyłam po raz pierwszy. Bardzo istotną dla mnie rzeczą jest również to, że w skladzie nie ma polietylenu, który jest substancją pojawiającą się najczęściej w takich produktach, ze względu na to, że złuszcza mechanicznie naskórek. Produkt wygładza i zmiękcza skórę. Po zabiegu jest przemiła w dotyku oraz miękka i sprężysta. Peelingu używam na całe ciało, dlatego starcza mi na 7-8 użyć. Myślę, że olejek perilla działa te wszystkie cuda, które opisałam wyżej. Olejek ten napina, ujędrnia, przyśpiesza produkcję kolagenu i elastyny, a masło shea i olejek abisyński długotrwale nawilżają. Ja z mojego peelingu jestem bardzo zadowolona i bardzo polecam Wam kupienie tego produktu. Ja jeszcze raz raz dziękuję firmie Evree za udostępnienie mi tego produktu i przetestowanie go. Aktualnie kończę drugie opakowanie i na pewno zamierzam kupić kolejne. A czy Wy miałyście styczność z tym lub z innym peelingiem o podobnych właściwościach? Koniecznie piszcie w komentarzach, a tymczasem ja życzę Wam udanego roku szkolnego!



niedziela, 23 lipca 2017

PALETA CIENI ANASTASIA BEVERLY HILLS MODERN RENAISSANCE PALETTE

Witajcie kochani! Dzisiaj przychodzę z recenzją bardzo ekscytującej dla mnie rzeczy, a mianowicie paletce ANASTASIA BEVERLY HILLS MODERN RENAISSANCE, którą posiadam już od w sumie długiego czasu. Wiele osób prosiło mnie o wydanie opinii na temat tej palety, ale stwierdziłam, że wydam ją dopiero tutaj - na blogu. 
Palety cieni od Anastasii są  z wyższej półki cenowej. Wiem, że jeżeli zamawia się ze strony producenta z zagranicy bardzo często może być naliczone cło. Ja zamawiałam ją od dziewczyn z instagrama, które sprowadzają kosmetyki ze Stanów Zjednoczonych. Paletka bardzo rzadko jest dostępna i ciężko ją dostać, ale osobom cierpliwym na pewno się to uda. Szczerze mówiąc, jest to najlepsza paleta z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Cienie blendują się niesamowicie łatwo, nie robią się plamy i praca z nimi to sama przyjemność. Czternaście cieni, które znajdują się w palecie wystarczy do stworzenia makijażu wieczorowego jak i dziennego. Różnorodność cieni pozwala osobom początkującym stworzyć lekki makijaż, ale nie ukrywam, że z pigmentem trzeba uważać, bo lekkie przejechanie palcem po cieniu daje pełny pigment. Do palety cieni dołączony jest też całkiem porządny pędzelek. Z jego jednej strony jest pędzel do blendowania a z drugiej pędzelek-kuleczka. Ogromnym plusem jak dla mnie jest też spore lusterko, które bez zarzutu pełni funkcję pełnowymiarowego lustra w czasie podroży. Jestem zdania, że jeżeli ktoś ma wybór: wydać pieniądze na kilka paletek cieni naprawdę przeciętnej jakości a kupić tę to zdecydowanie powinien wybrać tę drugą opcję. Paletka jest jak najbardziej warta swojej wysokiej ceny. 
Jeśli macie inną paletkę od Anastasii to piszcie w komentarzach czy jest równie niesamowita co ta. Dziękuję za odwiedzenie bloga i do następnego razu! Buziaki!



czwartek, 22 czerwca 2017

FLOWER PERFECTION

Hej kochani!
Nawet nie potraficie sobie wyobrazić jak bardzo jest mi przykro, że przez tyle czasu na moim blogu nic się nie działo. Nie będę tutaj wyliczać co ważnego musiałam zrobić, ale obiecuję, że od teraz zmieni się to! Od jutra zaczynają się wakacje i oficjalnie będę miała więcej czasu na prowadzenie bloga, który zresztą niedługo będzie miał swoją pierwszą rocznicę. Cieszę się, że wróciłam i z bardo wielkim opóźnieniem chciałam pochwalić się fotkami z sesji konkursowej. Sesja była utrzymana w klimacie kwiatów i to właśnie one przodowały w całej stylizacji. Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają i wybaczycie mi tę długą nieobecność! 
Pozdrawiam Was cieplutko! 

środa, 26 kwietnia 2017

ROZŚWIETLACZE WIBO | PIERWSZE WRAŻENIE

Hej! Po niezbyt długiej przerwie chciałam przedstawić Wam SHIMMERS KIT od Wibo. Zachęcona bardzo pozytywnymi opiniami paletki rozświetlaczy postanowiłam wypróbować ją na własnej skórze. Jeśli chodzi o wygląd to paletka wygląda na porządną, mogłabym powiedzieć, że nawet ekskluzywną.  Rozświetlacze zamknięte są w bardzo dobrze wykonanej lustrzanej kasetce z lusterkiem w środku. W kasetce znajduje się 9 g produktu, co daje całkiem sporą ilość. Mamy do dyspozycji cztery odcienie: shiny choco, russian gold, champagne i silver stars. Jak dla mnie do rozświetlania nadają się tylko ostatnie trzy. Shiny choco, moim zdaniem, jest bardziej przeznaczony do makijażu oka, chociaż też ma bardzo piękny odcień. Trzy pozostałe dają niemalże efekt mokrego policzka. Sądząc po jednej aplikacji, myślę że będzie to jeden z moich ulubionych produktów do rozświetlania. Nadają one twarzy basku i z łatwością przy ich pomocy można przekształcić makijaż dzienny na wieczorowy. Chyba jedyną wadą tego produktu jest bardzo słaby pędzelek, którego kształt niczym nie przypomina pędzelka do nakładania rozświetlacza. W regularnej cenie kosztuje coś około 30 zł, ale do piątku trwa promocja -49% a przy posiadaniu karty Rossmann -55% także zachęcam do kupienia, bo produkt jest naprawdę boski. W moim odczuciu daje lepsze rozświetlenie niż Mary Lou, także biegnijcie do Rossmanna, bo w moim już nic nie zostało!

  

środa, 19 kwietnia 2017

VINTAGE LOOK

Hej kochani! Wieczorne pisanie posta może i nie jest najlepszym pomysłem, ale właśnie wtedy najwięcej przychodzi do głowy. Wiem, że od dawna nie pokazywałam się w takiej odsłonie, ale właśnie, kiedy do tego wróciłam, zrozumiałam jak bardzo brakowało mi obiektywu. Lubię pozować do zdjęć i nie kryję się z tym. Dlatego tak bardzo nie mogę doczekać się cieplejszych dni, żeby pokombinować z nowymi stylizacjami na bloga. Zdjęcia, które są poniżej, robione były mega na szybko. Pogoda też nie spisała się najlepiej.. włosy miałam dosłownie wszędzie, ale liczy się to, że fotograf był najlepszy pod słońcem. Chcieliśmy zrobić coś w stylu "vintage".. czerwone usta, vansy, deska i jeansy z dziurami. Może vintage to do końca nie jest, ale w tym wydaniu również bardzo mi się podoba. Dajcie znać w komentarzach jak Wam się podoba, a ja obiecuję, że odejdę trochę od tematyki pielęgnacja/makijaż i powrócę do tego w czym czuję się najlepiej.. Bardzo ucieszyła mnie też wiadomość, że jest Was aż 100! Bardzo dziękuję za każdą obserwację i komentarz, bardzo wiele to dla mnie znaczy. A teraz trzeba zmykać spać, bo niestety szkoła jeszcze się nie skończyła, miłej nocki moi kochani!